Ksiądz prałat Jan Ślęzak - urodził się 1 września 1913 roku w Dymitrowie Małym (powiat Tarnobrzeg, woj. Lwów). Pochodził z rodziny rolniczej. Jego rodzice, Maria z domu Majlinger i Wojciech Ślęzak, posiadali 7 - hektarowe gospodarstwo.

Do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie uczęszczał w latach 1932-1937. Naukę w seminarium traktował jako szczególny czas przygotowania do kapłaństwa, w którym powinno się rozwijać „zapał do świętości”.

W 1937 w Tarnowie przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Franciszka Lisowskiego. W lipcu 1938 roku, po rocznym stażu kapłańskim w parafii Ujście Solne, jako młody 25-letni ksiądz przybył do Ołpin. W 1942 roku został mianowany wikariuszem, w 1943 administratorem parafii.

Po wejściu wojsk radzieckich do Jasła 16 stycznia 1945 roku ks. Jan Ślęzak przez pewien czas ukrywał się u rodziny Wójcików na Sikorówce i w innych miejscach. Zważywszy, ilu księży zostało zamordowanych lub wywiezionych przez władze niemieckie i sowieckie, trudno się dziwić, że ks. Ślęzak się ukrywał. Gdy niebezpieczeństwo minęło, przystąpił do organizacji życia parafialnego. W tymże samym roku wystąpił do kurii diecezjalnej w Tarnowie z prośbą o nadanie mu probostwa w Ołpinach. Po stosownej w takich okolicznościach wizytacji dziekańskiej i pozytywnej ocenie pracy duszpasterskiej dziekan biecki ks. Bogumił Stawarz wystosował do kurii pismo o nadanie probostwa w Ołpinach ks. Janowi Ślęzakowi, w 1948 przez bpa ordynariusza Jana Stepę.

Mimo trudnej sytuacji powojennej ks. Jan nie ustawał w wysiłkach podnoszenia poziomu moralnego, edukacyjnego i materialnego powierzonych swej pieczy wiernych. Sytuacja była w istocie ciężka. Władze nałożyły na majątek kościelny kontyngenty oraz nie uwzględniły prawa do odszkodowania za straty powstałe podczas wojny. Tym niemniej proboszcz podjął się remontu oraz nadbudowy piętra w budynku szkolnym w Ołpinach.

Prace te przeprowadzono wspólnym wysiłkiem w latach 1947–1948, pod kierunkiem Stanisława Boratyńskiego z Ryglic. Ks. Ślęzak nie stał z boku. Jako przewodniczący komitetu budowlanego skutecznie zachęcał parafian do świadczenia prac społecznych na rzecz szkoły i finansowego wsparcia inwestycji, sam niejednokrotnie uczestniczył w organizacji transportu materiałów, jak również w pracach murarskich. W czerwcu 1948 roku ks. Jan zorganizował misje parafialne, które prowadzili o. Stanisław Wójcik i o. Józef Kaczewski – redemptoryści z Tuchowa.

Ksiądz Ślęzak poczynił także starania w kwestii wystroju kościoła i architektury zieleni wokół świątyni, zlecając te prace zespołowi rzeczoznawców sztuki sakralnej przy kurii biskupiej w Gdańsku. Proboszcz nie ustawał w pracy na rzecz parafii. Wkrótce przystąpił do instalacji bocznych ołtarzy, wyposażając je w rzeźby i obrazy. Łącznie sprawiono trzy ołtarze. Prace wykonali artyści: Józef Napadło, Aleksander Trojkowicz i Ludwik Bryndal, znany miejscowy rzeźbiarz. Kolejne inwestycje to sześć żyrandoli wykonanych w sopockiej pracowni Juliana Łuckiego. Łucki wykonał również dla parafii w Ołpinach świeczniki, klęczniki i pulpit. Tak szeroko zakrojone i prowadzone z rozmachem prace w tamtych czasach nie byłyby możliwe bez współpracy parafian oraz licznych doradców - kapłanów, znawców sztuki sakralnej i budowlanej.

Znane jest powiedzenie proboszcza: „Wyście doktorzy, uczeni, ja się na tym nie znam, ja dostarczę materiały, ludzi, pieniądze, a wy mi dajcie projekty i [...] doradzajcie, jak należy wykonywać” . Prace ukończono w 1956 roku, konsekracji kościoła dokonał bp Karol Pękala.

Konsekrował także główny ołtarz Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Za jego probostwa wybudowano nową plebanię oraz ogrodzenie wokół kościoła (1956-1959).Ołpiny zawdzięczają ks. Ślęzakowi także przeprowadzoną w 1958 roku elektryfikację (proboszcz był przewodniczącym komitetu), remont dróg czy - w późniejszy okresie - wybudowanie wiejskiego domu kultury (1965) i siedziby ośrodka zdrowia (1967). Miał też ks. Ślęzak swój udział w powstaniu budynku domu gromadzkiego i poczty (1968), remizy strażackiej (1969) oraz wiejskiego wodociągu (1970). Aktywność proboszcza sprawiała, że wielu parafian włączało się w realizację inicjatyw przez niego podejmowanych. Budowy w dużej części były realizowane przez parafian w czynie społecznym. Warunki życia mieszkańców z roku na rok ulegały poprawie.

Oprócz pracy na rzecz lokalnej społeczności ks. Ślęzak angażował się przede wszystkim w sprawy kościelne. Poza wspomnianymi już inwestycjami związanymi z budynkiem świątyni należy dopowiedzieć, że w 1963 roku proboszcz zwrócił się do kurii diecezjalnej o erygowanie kolejnego ołtarza, pod wezwaniem Pana Jezusa Ukrzyżowanego, przed którym najczęściej odprawiane były msze święte za zmarłych, jako uprzywilejowanego. Kuria odpowiedziała pozytywnie i zgodnie z kanonem 916 KPK przyznała ołtarzowi temuż tytuł AltarePrivilegiatumQuotidianum Perpetuum. W latach 1968-1970 ks. Ślęzak przeprowadził wiele prac w świątyni. Odnowiono gruntownie wielki ołtarz i chrzcielnicę, zakupiono pulpit, klęczniki, wieczną lampkę. Na zewnątrz między innymi ułożono potrójne schody z granitu do trojga wejść kościelnych.

Ks. Jan Ślęzak, porządkując kościół, jak również obejście wokół kościoła, korzystał z rad i sugestii ks. Ksawerego Solarza z Gdańska, który osobiście bądź przez listy, pisma i rysunki doradzał, w jaki sposób zagospodarować plac przykościelny i posadzić zieleń wokół kościoła. Sugestie te dotyczyły rodzajów drzew, krzewów; zawierały także wskazówki, gdzie i jak je sadzić.

Proboszcz Ołpin znany był w okolicy nie tylko jako kapłan wielkiego serca, gorliwy i zaangażowany w posługę duszpasterską społecznik, miał także opinię autorytetu w wielu sprawach. Mówiono: „Wojna w domu - do księdza. Dziecko coś przeskrobało, pokłócili się sąsiedzi – ksiądz pogodzi, rozstrzygnie. Proboszcz Jan Slęzak uczestniczy żywo we wszystkim, co ze wsią związane. Jeśli czegoś nie potrafią załatwić pracownicy GRN, jedzie sam, przekonując, i najczęściej przywozi pozytywne odpowiedzi”.

To nadzwyczajne zaangażowanie w prace parafialne i wiejskie doceniali nie tylko miejscowi, ale również władze kościelne. Już w 1957 roku ks. Jan Ślęzak został mianowany na wicedziekana, a później na dziekana dekanatu bieckiego. Opisując tak rozległą działalność ołpińskiego proboszcza, należy mieć na uwadze, że w tamtym okresie – czasie przydziałów i braków – już samo załatwienie formalności było trudne i wymagało wielu zabiegów i „obejść”, aby w końcu uzyskać stosowne zezwolenia i materiały na budowę; rzecz jasna, mówimy tu przede wszystkim o inwestycjach kościelnych, które napotykały na opór decydentów. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że ks. Jan Ślęzak nie stał się zwyczajnym społecznikiem i przy całym nawale absorbujących go prac najpierw był duszpasterzem. W jego osobie obydwie aktywności stanowiły dojrzałą całość, w myśl popularnego i znanego w Ołpinach porzekadła: „Módl się i pracuj, bo kto się modli, idzie do nieba, a kto pracuje – dorabia się chleba”

Proboszcz ołpiński dał się poznać jako prawdziwy kapłan - sacerdosmagnus – żyjący liturgią, nabożeństwem, modlitwą; wrażliwy na estetykę świątyni i dbający o każdy należny Bogu liturgiczny szczegół. Toteż nabożeństwom w Ołpinach towarzyszył liczny zastęp ministrantów, dobrze przygotowani lektorzy oraz znający swą sztukę organista. Nieoceniony spowiednik i nierzadko kierownik duchowy zasłużył sobie na opinię kapłana z powołania. Nawet miejscowi milicjanci wyrażali opinię, że gdyby więcej było takich kapłanów jak ksiądz Ślęzak, niepotrzebna byłaby milicja.

Nieco światła na osobowość proboszcza rzuca sposób, w jaki nauczał religii dzieci. Nie mogąc uczyć w szkole, katechizował w kościele; mówił półgłosem i w taki sam sposób odpowiadały dzieci – ze względu na bliskość Najświętszego Sakramentu. Msze święte, nieszpory, godzinki oraz inne nabożeństwa związane z okresem liturgicznym (np. gorzkie żale, droga krzyżowa) sprawował bez pośpiechu i uroczyście, ze śpiewem. Można bez przesady powiedzieć, że liturgia i nabożeństwo stanowiły w Ołpinach i całej wspólnocie parafialnej znamienity element i zwyczaj wychowawczy.

Proboszcz otaczał troską ubogich, cierpiących i potrzebujących pomocy, zwłaszcza w razie nieszczęść. Istniała jakaś synergia: ksiądz pomagał wiernym - wierni pomagali księdzu. Parafianie, choć w większości niezamożni, umieli dostrzec potrzeby plebanii. Proboszcz odwdzięczał się, gdy tylko nadarzała się ku temu okazja. Przyjmował pod swój dach oczekujących na peronie kolejowej stacji w Siepietnicy czy Lubaszowej, zimą posyłał sanie, zaprzęg konny - jesienią. Trzeba bowiem wiedzieć, że proboszcz miał co najmniej dwie pary koni. W opinii mieszkańców Ołpin był jak ojciec rodziny; pomagał pogorzelcom wystarać się o materiały budowlane, rodzinom wielodzietnym ofiarowywał niezbędną pomoc, choćby wóz węgla na zimę czy skrzynkę smalcu. Był nie tylko kapłanem, ale i dobrym gospodarzem, parafianie brali przykład z jego sposobu uprawy roli. Parafia miała gospodarstwo rolne, które proboszcz z pomocą parafian uprawiał. Jako syn rolnika lubił pracować, zaprzęgał konie i jechał w pole, widziano go często idącego za pługiem. Czynił to wszystko w kontekście maryjnej służebności i w poczuciu chrześcijańskiej caritas. To one „kazały” mu w październikowy wieczór stanąć przy młocarni sąsiada, co widząc inni – jak opowiada świadek zdarzenia - nie dokończywszy kolacji, pobiegli pomóc w omłotach. Z dziejów najnowszych parafii oraz wsi, okresu probostwa ks. Ślęzaka odnotować należy jeszcze jedno znaczące wydarzenie. Była nim wizyta kard. Karola Wojtyły w Ołpinach w dniu 9 lutego 1970 roku. Przywitał go w imieniu księży rodaków o. Stanisław Wójcik – redemptorysta. Wraz z kardynałem przybył ordynariusz diecezji tarnowskiej bp Jerzy Ablewicz. Hierarchowie wzięli udział w uroczystości nawiedzenia parafii przez Matkę Bożą Częstochowską w symbolach (świecy i księdze Ewangelii). Kard. Wojtyła wygłosił okolicznościową homilię. Przyszły papież na długo zapamiętał gromkie nieszpory w wykonaniu mężczyzn i kobiet z Ołpin.

Do uroczystości nawiedzenia parafię przygotowali redemptoryści o. Stanisław Kuczek i o. Kazimierz Kudroń. Nie było w parafii małżeństw żyjących bez ślubu kościelnego, nie było pogrzebów świeckich ani wyznawców innych wyznań czy religii. W 1971 roku rozdano 43700 komunii, ochrzczono 51 dzieci, sakrament małżeństwa zawarły 22 pary, na wieczny spoczynek odprowadzono 23 osoby.

Ciągła praca, duże obciążenie psychiczne, a zdarzało się, że także niezrozumienie wśród miejscowych, nadszarpnęły zdrowie proboszcza. 29 czerwca 1967 roku wizytację parafii przeprowadził bp Karol Pękala, w tym też roku ks. Ślęzak miał zawał serca. Przewieziono go do szpitala jasielskiego w Gorajowicach, gdzie był hospitalizowany. Na okres pobytu proboszcza Ślęzaka w szpitalu wikariuszem substytutem został mianowany ks. Władysław Gryboś. Później ks. Ślęzak zapadł na chorobę wątroby, która przyczyniła się do jego śmierci. Przebywał w klinice w Krakowie, ale nie zdołano mu pomóc – zmarł 5 czerwca 1972 roku.

Pogrzeb był manifestacją przywiązania do kapłana mieszkańców Ołpin i innych okolicznych wsi. Po jego odejściu ludzie mówili: „w kościele jest smutno, nie ma po co tam iść”.

W przeddzień śmierci w parafii odbywały się uroczystości prymicyjne ks. Antoniego Mikruta, ale ks. Ślęzaka nie było już w kościele. W tym samym roku, jakby na pocieszenie parafii ołpińskiej, ks. Kazimierz Kluz, proboszcz parafii w Gdańsku, został biskupem pomocniczym. 24 czerwca rok później prymicje miał o. Stanisław Wójcik, redemptorysta.

Ksiądz Jan Ślęzak zapisał znaczną i ważną kartę w historii miejscowej społeczności. Był dobrym człowiekiem, a dla mieszkańców Ołpin oddanym proboszczem, ojcem i autorytetem; spełniał posługi nie tylko kapłańskie, ale i powinności sołtysowskie, wójtowskie – gospodarskie. Dostrzegał wokół siebie ludzi będących w potrzebie. Jego zaangażowanie na rzecz dobra wsi i każdego człowieka wynikało z jego osobistej świętości. Już jako kleryk w swoich zapiskach rekolekcyjnych zanotował postanowienia, które później dokładnie realizował – głównym postanowieniem było zostać świętym. Rok po pogrzebie na jego mogile parafianie postawili pomnik. Grób obłożono prostym polnym kamieniem z Chrystusem Frasobliwym.

Chrystus i widniejąca inskrypcja: „Był wszystkim dla wszystkich” zdają się najlepiej opisywać historię osoby i miejscowości lat 1945–1972.

 

Pozycje książkowe opowiadające o życiu Ks. Prałata Jana Ślęzaka:

 

Jan Ślęzak. Notatki rekolekcyjne alumna 1935-1937 autor: Józef Augustyn SJ

 

 

 

 

Ks. Prałat Jan Ślęzak. Duszpasterz i społecznik autor: Gogola Zdzisław OFMConv 

 

 

 

Na zawsze pozostanie w naszej pamięci - „Był wszystkim dla wszystkich”