Rachunek sumienia

Do zrobienia dobrego rachunku sumienia potrzebne są zasadniczo trzy rzeczy: kartka papieru, długopis i chwila czasu. Na kartce warto wypisać listę swoich grzechów. Przelewanie myśli na papier - nawet hasłowe, skrótowe - porządkuje chaos panujący w naszej głowie.

Po spisaniu grzechów, przy każdym z nich warto postawić znak zapytania: ,,Dlaczego sobie na to pozwoliłem? Dlaczego zdecydowałem się na zło?".

Szukając sukcesywnie, przy każdej kolejnej próbie odpowiedzi na te pytania, będziemy stopniowo odkrywać Źródła naszego postępowania. Będziemy coraz lepiej poznawać samych siebie i coraz bardziej otwierać się na działanie Bożej miłości.

 

Żal za grzechy

Kiedy mamy za sobą wyliczenie grzechów i próbę odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego to zrobiłem?", czas na kolejne pytanie: „Czy żałuję?".

Żal za grzechy kojarzy się z silnym, negatywnym odczuciem emocjonalnym, połączonym często z niemal fizycznym bólem odczuwanym z powodu popełnionych występków. Nie zawsze jednak żal za grzechy odczuwamy w ten sposób. Jednych grzechów żałujemy bardziej, innych mniej. Nie zawsze odczuwamy żal doskonały.

Czasami nasze sytuacje są tak skomplikowane, że ciężko wzbudzić w sobie jakikolwiek stan podobny do żalu, a jednak gdzieś pod skórą czujemy, że powinniśmy się wyspowiadać. W takich momentach, kiedy emocje nie współgrają ze świadomością, warto zadać sobie przynajmniej pytanie: „Czy wiem, że takich czynów, myśli, słów nie powinno być w moim życiu?". To dobry punkt wyjścia do dalszej moralnej przemiany.

 

 

 

 

 

 

Mocne postanowienie poprawy

W końcu przychodzi czas na pytanie: „Czy jestem gotowy pracować nad sobą? Czy chcę w moim życiu zmian na lepsze?". Warto pamiętać, że sakrament pokuty i pojednania to nie jednorazowa akcja, która zeruje nasze konto ze złych uczynków, ale długotrwały proces przemiany naszego życia.

Zdarza się, że po jednej spowiedzi ktoś totalnie zmienia swój styl funkcjonowania, ale zwykle jest to dopiero początek długiej i trudnej pracy nad sobą. Jan Bosko, święty wychowawca młodzieży, proponował swoim wychowankom, aby przy każdej nad sobą brali na warsztat jeden konkretny grzech, jeden konkretny wymiar swojego życia i nad nim szczególnie pracowali do kolejnej spowiedzi.

Zakłada to opracowanie pewnej strategii wychodzenia z grzechu: czego muszę unikać, na co muszę postawić, jakie cele chcę osiągnąć. W ten sposób włączamy się w proces, w którym szybko doświadczymy jak Boża łaska wspiera w działaniu naszą ludzką naturę.

 

Wyznanie grzechów

W ludzkim wymiarze tego sakramentu najważniejsza jest świadomość, że zostałem przez spowiednika dobrze przyjęty, dobrze wysłuchany i zrozumiany. Wiele osób, które zostały źle przyjęte w konfesjonale, niezrozumiane, czy wręcz niewysłuchane, cierpi na pewnego rodzaju niechęć i traumę związaną z tym sakramentem.

Jeśli więc chcesz uniknąć tego typu sytuacji, idź tam, gdzie kapłan ma dla ciebie czas, gdzie są dyżury w konfesjonale i kapłani czekają na wiernych. Unikaj spowiedzi tam, gdzie towarzyszy jej pośpiech i powierzchowność.

Dobrą praktyką jest również korzystanie ze spowiedzi u jednego, stałego spowiednika. W sakramencie pokuty i pojednania zawiera się również pewien element duchowego przewodnictwa. Dlatego dobrze mieć kogoś, kto pozna cię na tyle, aby pomóc ci nie tylko dobrze wyznać swoje grzechy, ale również rozwinąć się duchowo. 

 

Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu

Tak jak grzech domaga się rozgrzeszenia, tak zadane krzywdy domagają się zadośćuczynienia. Dobrze przeżywany sakrament pokuty i pojednania sprawia, że stajemy się coraz bardziej dojrzałymi ludźmi.

Spowiedź uczy nas, że dojrzałość duchowa nie polega tylko na tym, aby co jakiś czas oczyszczać swoje sumienie, wyznając grzechy. Dojrzałość duchowa to również chęć przywrócenia dobrymi uczynkami i pokutą równowagi, zdolnymi do przebaczania i naprawiania wszelkich krzywd. Czasami, kiedy po ludzku rzecz biorąc nie można już nic naprawić, zostaje modlitwa, która zatapia skutki popełnionych przez nas grzechów w morzu Bożego miłosierdzia.